Splendid Sound's 13th Anniversary @ UFF Wrocław 25.03.2017


Splendid Sound w zasadzie wycofało się z organizowania imprez, jakoś ostatnio we Wrocławiu nie ma tłumów na bibach więc nie ma się co dziwić. Jedno pozostaje jednak niezmienne, urodziny Splendid odbyć się muszą!!! W tym roku brodacze świętowali szczęśliwe, 13-naste urodziny i jednocześnie była to pierwsze, na które zawitałem, wreszcie! W urodziny swoje, jak na prawdziwych solenizantów, Splendid świętowało. Matys zagrał seta beforowego do... pustej sali, a potem jeszcze zagrali ze Szczepanem skróconego seta, a zadanie zapewnienia odpowiedniego poziomu imprezy przekazali swoim gościom. Ale co to byli za goście, lokalny champion Tun Up Sound oraz Irie Sound z Austrii. Było wybornie, zarówno skład, formuła jak i klub okazały się strzałem w 10! Jeżeli do czegoś miałbym się przyczepić to do tego, że były to chyba pierwsze urodziny na których Splendid nie pojawili się w pełnym składzie ale niestety takie mamy czasy, rachunki same się nie płacą a dubplate'y same się nie nagrywają. 

Winter Reggae 2017 - Koncert Finałowy 11.03.2017r


Tegoroczny koncert finałowy Winterreggae był prawdziwą ucztą dla uszu i nawet nie drażniło to, że Tabu zagrało drugi rok z rzędu a trzeci w przeciągu 4 lat :) Oprócz wspomnianego już Tabu, które nie schodzi poniżej swojego poziomu i zagrało jak zwykle świetny koncert, na scenie pojawili się tacy artyści jak The Bartenders, Jacek Stęszewski ze Społem - Reggaesówka, Immanuel i Vavamuffin. Każdy z tych zespołów jest osobną historią. The Bartenders jest świetnym składem, prawdziwe rootsowe Ska, powrót do czasów The Skatalites, kto nie widział niech nadrobi. Jacek Stęszewski to powrót do tradycji, żeby podczas reggaeowego Winterreggae pojawiło się trochę punkowego czadu. Vavamuffin to niestety historia bardziej negatywna z uwagi na bardzo długie nagłaśnianie i to, że koncert zaczął się baaardzo późno. Zespół co prawda był bez próby ale mam wrażenie, że mimo to kazali czekać na siebie zbyt długo. Na szczęście koncert wynagrodził długi okres oczekiwania, który dodatkowo można było spożytkować na rozmowy. Ostatnim zespołem, choć chronologicznie występującym dokładnie w środku, był Immanuel. Oj to był piękny koncert, poczułem klimat koncertów z lat 80-tych, tego się nie da opisać, to trzeba poczuć i mam nadzieję, że uda mi się poczuć to raz jeszcze.


Jamajskie Przywitanie Wiosny W Zalevaj.C 24.03.2017


W przedostatni piątek marca w Zalevaj.K w Sosnowcu miało miejsce wyjątkowe wydarzenie, impreza w jamajskim stylu czyli muzyka na otwartym powietrzu oraz pyszne jedzenie. Nie było to zwykłe granie muzyki na otwartym powietrzu, a premiera nowej potrawy w menu Zalevaj.K, Dża Pito czyli Jamaican Jerk Chicken w placku pita. Potrawa ta przypadła mi do gustu bardzo i będę musiał się jeszcze tam kiedyś wybrać żeby popróbować innych potraw, a w menu znajduje się kilka bardzo intrygujących i interesujących pozycji. Oprócz pysznego jedzenia, wybornej muzyki, za którą odpowiadał Dr Love oraz piwka spotkać można było też sporo fantastycznych ludzi, wyśmienita sposobność to odbycia ciekawych dyskusji i interesującymi ludźmi, a niektórych z nich nie widziałem oj bardzo długo ;) Reasumując potrawy z Zalevaj.K dostają znak jakości kulafoto i mam nadzieję, że odbędzie się w tym miejscu jeszcze niejedna jamajska impreza. Jeżeli do czegoś miałbym się przyczepić to była t temperatura, niezbyt jamajska. Czekam więc na kolejne imprezy w cieplejszej porze, byle nie w lipcu ;)

Winter Reggae 2017 - Nasze Korzenie 05.03.2017r


W niedzielne późne popołudnie, a może już wczesny wieczór, w przepięknej sali Centrum Kultury Studenckiej Mrowisko odbyło się kolejna odsłona Winterreggae 2017. Sala teatralna Mrowiska to tradycyjnie już miejsce koncertów akustycznych, jest spokojniej, bardziej korzennie. W tym roku nie było całkowicie akustycznie ale na pewno było korzennie, a to za sprawą zaproszonego gościa, prawdziwej legendy bębniarstwa jaką niewątpliwie jest Słoma.
Ojciec chrzestny polskiego bębniarstwa przyjechał do Gliwic wraz z zespołem D'Roots Brothers znanym z występów z Tallibem oraz Damianem Syjonfamem. Naz idealnie pasująca, nie dość, że korzenie to jeszcze bracia tworzący sekcję rytmiczną to synowie Słomy.
Spotkanie rozpoczęło się od rozmowy ze Słomą na temat jego korzeni. Dowiedzieć mogliśmy się o jego artystycznych początkach, pomieszkiwaniu na dworcu centralnym w Warszawie, późniejszych przygodach muzycznych z gwiazdami polskiej estrady oraz z rastamanami z Misty in Roots czy o budowie bębnów i ekologicznych domów. Rozmowa ta odbyła się bez prądu spełniając element akustyczności tego wieczoru, Słoma jako miłośnik prostoty,  naturalności i kontaktu międzyludzkiego odrzucił mikrofon i przysuwając się bliżej do ludzi sprawił, że spotkanie miało prawdziwie rodzinny charakter.
Po rozmowie nadszedł czas koncertu, muzyki nie da się opisać, ją trzeba usłyszeć i to polecam wszystkim jak tylko będą mieli okazję. Koncert Słomy to fantastyczne, mistyczne doznanie, a w repertuarze oprócz własnych utworów znajdziemy sporo znanych przebojów światowej muzyki korzeni z polskimi tekstami, polecam!!!


Winter Reggae 2017 - Jamming Night 03.03.2017r



Winterreggae to coroczne święto muzyki jamajskiej na Śląsku, przynajmniej dla mnie jest to obowiązkowy punkt programu. Lato obfituje w duże festiwale ale pomiędzy Regałowiskiem w Bielawie a Reggaelandem w Płocku mamy w zasadzie tylko One Love i Winterreggae właśnie. Od kilku lat gliwicki festiwal rozciągnięty jest w czasie i oprócz koncertu finałowego składa się też z innych wydarzeń pokazujących różne oblicza muzyki i kultury czerpiącej z Jamajki i nie tylko. W tym roku całość zapoczątkowała impreza soundsystemowa o silnie dancehall-owym nacechowaniu. Znawcy tematu mogą śmiało przyznać, że ze składem zebranym w Spirali tego wieczoru mogą konkurować tylko sceny festiwalowe i to tylko dzięki zagranicznym gościom. Prawdziwym bólem głowy musiało skończyć się ułożenie line-upu tak aby nikt nie był pokrzywdzony i trzeba przyznać, że sztuka ta się nie udała ale i udać się nie mogła! Pomysł był taki aby każdy zagrał po dwa sety żeby nikt nie był pokrzywdzony w kolejności Yardee Crew, Tun Up, Jam Vibez, Splendid, Yardee Crew & Pozyton, Splendid Sound, Tun Up i na koniec ponownie Jam Vibez. Przyznam, że Tun Up i Jam Vibez mogą poczuć się pokrzywdzeni ale ktoś musiał. 
Po tym jak Tun Up i Jam Vibez rozgrzało ludzi w porze kiedy liczba ludzi w klubie osiągnęła swoje maksimum tego wieczoru za stery złapali Matys i Szczepan i zrobili konkretny rozpierdol. Serio, to był Splendid w formie, nie brali jeńców, money pull-upy pełną parą. Po nich na scenę wskoczyli Pozyton & Yardee ze swoim showcase, energia nie malała, a wręcz ciągle wzrastała, impreza osiągnęła swoje apogeum. Pozyton i Yardee wspieram od dawna, a chłopaki ciągle pracują nad swoim show i ciągle wprowadzają nowe elementy. Już w zeszłym roku byli objawieniem w Płocku dla tych, którzy przyszli na ich występ ale to co prezentują teraz to poziom dużo wyższy. Jeżeli w tym roku nie pojawią się na scenach największych festiwali to będzie to grube nieporozumienie, to jest coś świeżego na scenie dancehall w kraju, dajcie im szansę a sporo namieszają.
Gdyby po takiej dawce energii próbować podnieść poziom jeszcze wyżej Spirala mogłaby tego nie wytrzymać i w swoim drugim secie Splendid zaprezentowali spokojniejszą selekcję. Generalnie to dobra taktyka ale trafiła rykoszetem w Tun Up i Jam Vibez. Pora była już jaka byłą i część ludzi zdecydowała się pójść do domu. Wychodziło na to, Bucer oraz Awiom z Daddym Bozo zagrają before i after, jakkolwiek irracjonalnie to brzmi. Realia są jakie są ale jak pogodzić tyle gwiazd. Sam ubolewam nad tym, że nie mogłem zostać do końca i nie widziałem drugiego seta Jam Vibez. Ubolewam nad tym niesamowicie bo uwielbiam taki digitalowy raggamuffin jaki serwują, a Daddy Bozo jest dla mnie w trójce najlepszych nawijaczy w kraju. Jeżeli zawęzimy kategorię do nawijania w patois to Bozo wyprzedza innych o lata świetlne!!!


Dżentelmenels @ MSiW, Gliwice 14.01.2017r


Stało się, Dżentelmenels wydali swoją debiutancką płytę "Pierwszy Promil"!!! W karierze każdego zespołu to wielki dzień ale dla Dżentelmenels była to okazja jeszcze bardziej wyjątkowo ponieważ to nie pierwsze podejście do własnego wydawnictwa. Wcześniej nagrany materiał zaginął w niejasnych okolicznościach, może kiedyś wypłynie jako bootleg jak chłopaki będą już sławni i bogaci;) A całkiem poważnie może to dobrze, ekipa trafiła do nie byle jakiego studia i słychać to w nagraniach, oj jak słychać, brzmienie jest cudowne, zresztą sami sprawdźcie:



Skład, jeszcze jako Slahbrat & Dżentelmenels, powstał gdzieś pod koniec roku 2010. Moja pierwsza z nimi styczność miała miejsce mniej więcej rok później, w październiku podczas "Spotkań Alternatywnych" w Gliwickiej Starej Fabryce Drutu. Nie było to spotkanie, które jakoś szczególnie mnie zachwyciło, pamiętam ten koncert jako ścianę dźwięku z której niewiele udało się wyłowić. Skład był wtedy wyjątkowo "napuchnięty", chyba przekombinowany, zwyczajnie za dużo tego wszystkiego, tak to widzę z perspektywy czasu. Teraz Dżentelmenels to 6 osób, dwie gitary, bas, perkusja i dwa wokale ale dochodzili do 12 osób, a w tym nawet 5 wokali, skrzypce, sekcja dęta, no dużo i trudne do ogarnięcia.
To pierwsze wrażenie było raczej negatywne i straciłem zainteresowanie na jakiś czas ale potem poznałem Kosę i Mola od strony ich innego projektu, Pozyton i RehabiliDancehall. Niedługo później grali koncert z zespołem w ramach WOŚP w Chorzowie. Stwierdziłem, dam im jeszcze jedną szansę, w końcu minęło ponad 3 lata, warto sprawdzić czy zrobili progres. To była dobra decyzja, odchudzony skład, zdecydowanie lepiej ze sobą zgrany, no bardzo dobrze. Zaraz zacząłem wyglądać za kolejnymi okazjami na obejrzenie chłopaków na żywo i przez kolejne 2 lata miałem taką okazję kilkukrotnie... Dość już tej historii, czas na zdjęcia :)


Totenton & Typytypy @ MSiW, Gliwice 14.01.2017r


Każdy porządny koncert musi mieć solidny support. Nie inaczej było podczas koncertu z okazji premiery debiutanckiego albumu zespołu Dżentelmenels pt. "Pierwszy Promil". Co do samych supportów różne są podejścia, jedni uważają że to świetna okazja żeby wypromować młode zespoły, inni lubią zapraszać lokalne zespoły w celu przyciągnięcia ich znajomych i przyjaciół żeby w razie wtopy frekwencyjnej nie było całkiem pusto na sali. Jaki był klucz podczas zapraszania Totentona i Typytypy? Zarówno żaden z powyższych, a jednocześnie oba po trochu. Wszak Totenton nie jest młodym wilczkiem, a już postacią znaną na lokalnej scenie która z niejednego pieca chleb jadła. Z drugiej strony, z tego co się dowiedziałem, był to trzeci koncert w formule z żywym zespołem TypyTypy. Celem nie było też na pewno ściągnięcie lokalnych fanów bo przecież o tych Dżentelmenels mogą być spokojni, ich koncerty w Gliwicach zawsze ściągają sporą publikę. Decydującym aspektem była zapewne bliskość stylistyczna oraz zwyczajne kumpelstwo, a nawet spowinowacenie poprzez wspólnego perkusistę. I to był strzał w dziesiątkę bo tak dobrany support świetnie rozgrzał publikę, oderwał ją od baru i główna "gwiazda" wchodziła na gotowe. Co do samego występu Totenton & TypyTypy po raz kolejny potwierdziło się to co od dawna powtarzam, raperzy powinni zdecydowanie występować z żywym zespołem, a nie tylko z DJ'em. Taka formuła otwiera całkiem inną przestrzeń, pozwala na inne aranże koncertowe oraz na więcej eksperymentów i improwizacji. Przecież rap wyrasta z kultury i muzyki, które oparte są na improwizacji i jammowaniu więc czemu pozbawiać się takiej możliwości zamykając się w ramach dźwięków już nagranych? Ja zawsze popieram inicjatywy rapu z żywym bandem, szczególnie jak są to twory na takim poziomie jak Totenton & Typytypy!