Punk Generation 2017 - Uliczny Opryszek (10.11.2017r Stacja Artystyczna Rynek)


Ostatnia odsłona Punk Generation 2017 to powrót do Stacji Artystycznej Rynek. Rozpoczęło się od pokazu filmu o festiwalu w Jarocinie pt. "Po co wolność". Po pokazie filmu odbyła się kolejna dyskusja, odpowiedzialny za całe zamieszanie Marek 'Zima' Niewiarowski rozmawiał z gliwickimi legendami Andrzejem Mierzwą (Processs) oraz Darkiem Duszą (Śmierć Kliniczna, Absurd, Redakcja i wiele innych), a tematem rozmowy był festiwal w Jarocinie. Po rozmowie przyszedł czas na koncert, wystąpił Uliczny Opryszek (już nie Oj). A żeby pozostać w jarocińskim temacie chłopaki zagrali koncert składający się w dużej mierze z coverów kapel z tym festiwalem związanych. Nie zabrakło oczywiście hymnu "Na zawsze punk", i to odśpiewany nie raz, i w ten sposób Punk Generation w roku 2017 dobiegł końca, ale wróci za rok i znowu będzie zabawa i pogo :)


Punk Generation 2017 - koncert finałowy (Gliwice, Spirala 04.11.2017)


Wokół Punk Generation dzieje się wiele ale najważniejsze są koncerty, a głównie koncert finałowy, który odbył się w klubie Spirala. W tym roku było ciekawie i interesująco, były kontrowersje, było różnorodnie, międzynarodowo był to na pewno dobry koncert. Kto nie był niech żałuje! Zaczął od dobrej dawki punkrocka Bunkier. Następnie L.A.S.T. rozpoczął kącik kobiecego wokalu, nazwa młoda ale skład już doświadczony wszakże to nowe wcielenie legendarnego dla mnie Eye For an Eye, solidna dwaka hcpunka! Kolejnym punktem programu był perfomance w wykonaniu SIKSY, duetu charyzmatycznej "wokalistki" performerki, której do jej monologu akompaniuje basista. Po Siksie kolejny kobieco-feministyczny akcent czyli warszawska El Banda, wokalistaka oprócz śpiewu raczyła publikę świadomym przekazem, który spotykał się z.. różnym przyjęciem, były kontrowersje. Po El Bandzie pojawiła się główna gwiazda wieczoru, legendarny Kryzys czyli zespół, który był filarem równie legendarnej Brygady Kryzys. Oprócz niewątpliwych walorów muzycznych, a koncert był świetny, dla mnie dodatkowym atutem był Robert Brylewski, uwielbiam Bryla i uwielbiam go fotografować, miny które robi to zaproszenie do pstrykania mu portretówek bez przerwy. Po kryzysie na scenie pojawił się kolejny duet, ALLES, jak sami określają wykonują Minimal, Electro, Anarcho-Wave, Electro-Punk, Industrial. Ostatnie dwa zespoły to już goście zza granicy. The Fialky z Pragi nazywani są czeskimi Ramones i nietrudno zauważyć podobieństwo, bardzo fajny, energiczny punkrock zagrany z uśmiechem. Na koniec zagrali goście z Białorusi czyli Dzieciuki, wykonujący folk-punk. Cała ta mieszanka gatunkowa dałą przepyszny koncert, na prawdę warto było się wybrać do Spirali!!!


Punk Generation 2017 - Inna Droga Życia


Festiwal Punk Generation 2017 rozpoczął się od spotkania i rozmowy z osobami, które o punku mogą co nieco powiedzieć ;) Panel dyskusyjny wypadł bardzo okazale ale widać było, że zgromadzona publika czeka na to co miało nastąpić później, a był to niebanalny koncert. Koncertem tył był występ Janusza Reichela, jednego z dwóch znanych mi "punkowych bardów". Postać to to dla mnie, a w zasadzie dla mojej edukacji punkowej ważna. Jedną z pierwszych punkowych kaset była jakaś przegrywana składanka na, której jednym z utworów był Jasiek malarz pokojowy, dodam że był to jeden z moich ulubionych utworów z tej kasety i chyba jedyny który pamiętam. Janusz powraca z nową płytą, płytą bardzo zaangażowaną, słychać świetnie jakie wydarzenia nakłoniły Janusza do ponownego zabrania głosu. Sprawdźcie bo na pewno warto! 
Całość spotkania, panelu dyskusyjnego oraz koncertu odbyła się w otoczeniu, niejako przy okazji, wystawy zdjęć autorstwa Andrzeja Talewicza "Skandal nieznany" pokazującego kadry z życia pierwszego wokalisty Dezertera Dariusza "Skandala" Haina.


The Return of South Clash 2017 (Klub Alchemia 28.10.2017r)


#WspomnieniaLata zakończone czas wrócić do rzeczywistości ale czy ta rzeczywistość jest zła, oj nie, w końcu powrócił South Clash!!! Poprzednia edycja tej zacnej imprezy, która miała miejsce w 2013 roku w Kawiarni Naukowej, była moim clashowym debiutem. Jeszcze bez aparatu, dopiero wgryzający się w scenę dancehall dzięki edukacji 27Pablo pojawiłem się, żeby zobaczyć z czym to się je. Minęły 4, ja zaliczyłem kolejne dwa clashe, już z aparatem w ręku, sound clash powrócił do Krakowa. Trzeba przyznać, że powrócił w pełnej krasie, pomimo pewnych obaw do klubu Alchemia zawitało sporo osób i Matys nie krył zadowolenia frekwencją. Co do samego potyczki to spotkały się 3 uznane ekipy, choć każda na swój odmienny sposób. Tun Up Sound, najmłodszy stażem ale mający na koncie już dwie wygrane, Yardee Crew stażem najbardziej doświadczone ale clashowy nowicjusz oraz Sensithief, którzy z niejednego pieca chleb jedli i już clashe zarówno wygrywali jak i organizowali. Nie obyło się bez kontrowersji, była dogrywka, powtarzane głosowania ale ostatecznie Championami zostali Sensithief pokonując w Dub fi Dub Tun Up Sound.
Gorąco zachęcam do przesłuchania nagrywki, dostępnej na mixcloud Splendid Sound, a poniżej oczywiście fotorelacja mojego autorstwa.


Regałowisko Bielawa 2017 - dzień 2 - 19.08.2017


Dzień drugi Regałowisko 2017 na terenie OWW Sudety w Bielawie.


Regałowisko Bielawa 2017 - dzień 1 - 18.08.2017


Pierwszy pełnoprawny dzień festiwalu, choć ogólnie dzień już drugi po czwartkowym koncercie miejskim, to wycieczka na teren OWW Sudety. Ośrodek, w którym odbywa leży na dużym zbiornikiem wodnym u podnóży Gór Sowich, już dla samych widoków warto odwiedzić festiwal, a oprócz tego czeka was zawsze masa fantastycznych koncertów. Zobaczcie zresztą sami :)


Regałowisko Bielawa 2017 - Koncert Miejski - 17.08.2017


Po raz drugi zawitałem z aparatem do Bielawy na najstarszy plenerowy reggae festiwal w Polsce Czyli Regałowisko. Tym razem w innej, nowej roli, a było nią fotografowanie dla organizatorów festiwalu. Rola oficjalnego fotografa oznacza wiele nowych wyzwań, czy podołałem temu zadaniu? Oceńcie sami, ja mam swoje przemyślenia ;)
Pierwszy, a w zasadzie chyba zerowy, dzień festiwalu to tradycyjnie już koncert miejski, kameralny, z ograniczonym instrumentarium. To ciekawe rozwiązanie, koncert miejski jest darmowy, a co za tym idzie festiwal wychodzi do ludzi. Można to uznać za promocję, a może podziękowanie dla mieszkańców za to, że znoszą najazd kolorowej młodzieży. Mi ten pomysł bardzo się podoba bo pozwolił mi doświadczyć wyjątkowych koncertów akustycznych Sebastiana Sturma czy Ijahmana Levi, szczególnie ten drugi zabrał mnie w mistyczną podróż. W tym roku gwiazdą wieczoru był Mike Love z Hawajów, który rok temu zrobił furorę podczas Przystanku Woodstock. Oprócz niego na scenie pojawili się Bebzacze oraz Dawid Albaaj.


Ostróda Reggae Festiwal dzień 4 (Ostróda 13.08.2017)

Dzień czwarty Ostróda Reggae Festiwal 2017, Czerwone Koszary.


Ostróda Reggae Festiwal dzień 3 (Ostróda 12.08.2017)

Dzień trzeci Ostróda Reggae Festiwal 2017, Czerwone Koszary.


Ostróda Reggae Festiwal dzień 2 (Ostróda 11.08.2017r)


Dzień drugi Ostróda Reggae Festiwal 2017, Czerwone Koszary.


Ostróda Reggae Festiwal dzień 1 (Ostróda 10.08.2017r)


Pierwszy dzień Ostróda Reggae Festiwal 2017, jak co roku w Amfiteatrze.

Najcieplejsze Miejsce Na Ziemi dzień 2. (Wodzisław Śląski 29.07.2017r)


Najcieplejsze Miejsce Na Ziemi dzień 1. (Wodzisław Śląski 28.07.2017r)


Wspomnień ciąg dalszy. Fotorelacje z wakacyjnych festiwali pojawiły się już na facebooku jednak uważa, że powinny zagościć również, a może przede wszystkim tutaj. Tym razem nie ma niepublikowanych zdjęć, wszystko już było ale warto wspominać. Najcieplejsze Miejsce Na Ziemi w Wodzisławiu Śląskim dzień 1, zapraszam :)

Reggae na Piaskach - 2. dzień koncerty (22.07.2017r)


Kolejna, ostatnia już porcja zdjęć z Reggae na Piaskach 2017. Znowu tylko koncerty, znowu część zdjęć już opublikownaych ale też trochę nowych, tym razem dzień drugi, zapraszam :)


Reggae na Piaskach - 1. dzień koncerty (21.07.2017r)


Choć już jesień warto przypomnieć sobie jakie piękne lato mieliśmy tego roku. Czas na zdjęcia z pierwszego dnia Reggae na Piaskach. Część z tych zdjęć była już opublikowana ale jest też trochę nowości. Z uwagi na ogromne zmęczenie zdarzyło mi się przysnąć w namiocie i ominąłem dwa zespoły konkursowe, aby nikt nie poczuł się pokrzywdzony pominąłem całkowicie konkurs w pierwotnej relacji. Teraz, wracając do tych zdjęć, zdecydowałem się zaprezentować to co mam, jest zatem zarówno Clash wokalistów jak i zespoły konkursowe.

Reggae na Piaskach - Ludzie


Jak wiadomo festiwale to nie tylko koncerty, to również, a może przede wszystkim ludzie. Dzisiaj prezentuję wam ludzi właśnie, tylko publika, zero koncertów.

Turniej Siatkówki @ Reggae Na Piaskach 2017 (Ostrów Wielkopolski 22.07.2017r)


Po sezonie festiwalowym czas na odkopanie tego miejsca i czas podzielić się zdjęciami, które zgromadziłem przez minione dwa miesiące. Część z nich było już publikowane a cześć to nowości. Zacznę od zdjęć w większości nowych, niepublikowanych, a prezentujących turniej siatkówki plażowej, który tradycyjnie odbył się podczas Reggae na Piaskach w Ostrowie Wielkopolskich


Hałas Miasta vol. 5 (Gliwice 01.07.2017r)


Hałas Miasta to kolejna z wielu akcji charytatywnych współorganizowana przez stowarzyszenie Cała Naprzód. To już piąta edycja tej imprezy ale ja byłem tam po raz pierwszy, dlaczego? sam chciałbym wiedzieć :) Tym dziwniejsze jest, że w latach ubiegłych grały tam zespoły, na których pojawiałem się regularnie no ale na Hałasie akurat nie, dobrze że w końcu nadrobiłem to niedociągnięcie. Imprezę otworzył TotentON & TypyTypy, stałem się fanem już w styczniu na premierze Dżentelmenels i ten koncert potwierdził, że nie byłem w błędzie, bardzo fajne granie ale nie podejmę się określenia jaki to gatunek. Po ich koncercie, a dokładnie po zagraniu "Pada Deszcz" (a właściwie "Deszcz") z repertuaru gliwickiego Jahoo rozpadało się i impreza miała przerwę. No tak nie wspomniałem, że wszystko działo się na ulicy obok Ministertswa Śledzia i Wódki w Gliwicach. Po ustaniu opadów na scenę wyszli współorganizatorzy całego zamieszania czyli Wiewiórka na Drzewie. Kolejne przeoczenie nadrobione tj. w końcu zobaczyłem Wiewiórkę... na żywo i powiem tylko, że chcę więcej. Na koniec zagrała główna gwiazda czyli Czeladzki Konopians, zespół bezbłędny z niesamowicie charyzmatycznym Cozerem na wokalu. Dlaczego ten zespół nie jest bardziej popularny i nie jeździ po całym kraju w regularne trasy jest dla mnie jedną z największych zagadek polskiej sceny reggae. Szkoda wielka, że przez opóźnienia wywołane deszczem musieli skrócić koncert, w końcu koncert na wolnym powietrzu a o 22 zaczyna się cisza nocna. Muzycznie impreza niesamowicie udana, nie było słabego koncertu, wszystko w punkt. Ale jak już wspomniałem była to akcja charytatywna, a celem była pomoc dla Aneczki Urban, uśmiechniętej dziewczynki która w życiu przeszła już nie jedno a jeszcze wiele pracy i rehabilitacji przed nią. Mam nadzieję, że wynik finansowy będzie choćby tak dobry jak dobry był poziom muzyczny :)


samoVolka 2017 - Eastwest Rockers & Reggaeside (Chorzów 23.06.2017)


Długo czekałem na koncert reggae w moim mieście, odkąd fotografuje imprezy tylko raz miałem okazję robić zdjęcia w Chorzowie i była to impreza klubowa. Bardzo mnie ucieszyło jak okazało się, że koło poczty, na szczycie ulicy Wolności wystąpi Eastwest Rockers, tym bardziej że właśnie na EWR lat temu 8 pierwszy raz robiłem zdjęcia koncertowe. Było to dawno temu i zdjęcia tamte nie nadają się na nic, po tamtym koncercie zarówno EWR jak i moja skromna osoba zaliczyliśmy przerwę działalności. No dobra ja to zanim zacząłem to już skończył, a potem dopiero zacząłem na nowo, Eastwest Rockers mieli prawdziwą przerwę ale w minione lato wrócili, a teraz zapowiadają nową płytę. Fajnie, że ta ekipa wróciła bo swego czasu narobili sporo zamieszania, a widać publika na nich mocno czekała. Bardzo mi się podoba też, że swoje show wzbogacili o pojawiające się tancerki, Agę i Olę, które zmysłowym tańcem dancehall zdecydowanie wzbogacają wizualną stronę widowiska. Przed EWR na scenie w Chorzowie występował pochodzący z okolic Ostródy zespół Reggaeside. O ich występie mogę powiedzieć, że był niezły, może nie jakiś wybitny ale przyjemnie się tego słuchało. Jednak irytował mnie niesamowicie konferansjer czy jak nazwać tego jegomościa, który co chwilę pojawiał się na scenie tylko przeszkadzając, na szczęście na EWR już się nie pojawiał. Na koniec natomiast wystąpił projekt Koncert na ścianie, który oczywiście przez naszego "uroczego" konferansjera został przedstawiony jako koncert na scenie. No cóż nie był on na scenie bo był właśnie na ścianie, muzycy wisieli na ścianie grając. Projekt ciekawy wizualnie, czy muzycznie? Może niekoniecznie...


XV Reggae w Stodole @ Kobiór 17.06.2017r



W minioną sobotę wybór imprezy, którą odwiedzić był niezwykle trudny wszakże odbywały się aż trzy zacne wydarzenia w okolicy: Slow Festiwal, Muszlownik Murcki Festiwal oraz Reggae w Stodole. Na moje wątpliwości odpowiedzieli członkowie Shashamane, którzy zapowiedzieli, że postarają się abym więcej nie miał wątpliwości co wybrać, czy im się udało? Nie uprzedzajmy wydarzeń... Jeszcze na godzinę przed wyjściem z domu nie wiedziałem czy w ogólę wyjdę bo pogoda nie zachęcała ale wyszedłem, decyzją jadę do Kobióru! Z uwagi na decyzję "last minute" nie byłem w stanie załatwić sobie wcześniej akredytacji ale Dr Young z Shashamane zapowiedział, że jak nie zostanę wpuszczony pod scenę oni przestają grać. Tak radykalne działanie nie było konieczne, zaraz po pojawieniu się na miejscu przywitaliśmy się z Tomkiem i rozpoczęło się załatwianie plakietki. Organizator trochę nieufnie podszedł do mojej osoby, no cóż nie znał mnie i rzucił "nie chcemy zdjęć na backstage", odpowiedziałem krótko, "chcę robić koncerty, nie backstage". Wiem, że backstage to nie miejsce na dokumentowanie zdarzeń ale Panie organizatorze nie powstrzymałem się jak Gandrzej pojawił się z plakatem z V bodaj edycji imprezy, przepraszam :) Na szczęście ekipa Shashamane wstawiła się za mną, powiedzieli że swój chłop i po chwili cieszyłem się z plakietki z napisem "Gość", w końcu jestem gość :) 
Na scenie swój występ kończył zespół John Mineton, a wcześniej grał zespół Siaki. Nie podejmuję się oceny, nie widziałem wystarczająco dużo aby się wypowiedzieć. Po nich pojawiła się pierwsza z gwiazd, nie bójmy się tego określenia, Ziggie Piggie. Reaktywowana niedawno, legendarna sosnowiecka ekipa dała fantastyczny koncert skłądający się z przekroju własnych utworów oraz największych klasyków muzyki ska i skinhead reggae.

Po Ziggie Piggie pojawili się Ci którzy obiecali dać niezapomniany koncert i obietnicy dotrzymali!!! Shashamane rozbujało publiką, pod sceną tańczyła masa ludzi. Wspominałem już, że tego dnia pogoda była deszczowa? Podczas koncertu Shashamane padać przestało, tak po prostu. Muzyka tej prawdziwej orkiestry to roots ale grany z taką energią, że zamiast się delikatnie bujać człowiek chce skakać z nogi na nogę co pokazuje też wokalista I&Igor.
Wisienką na torcie był koncert słoweńskiej ekipy Raggalution, którzy nota bene byli pod takim wrażeniem swoich poprzedników, że po koncercie pytali gdzie można kupić ich płyty, niestety póki co nigdzie... Ale wracając do gości ze Słowenii świetnie wpisali się w ten wieczór grając momentami bujające, a momentami skoczne reggae, fantastyczne zakończenie dnia i tylko szkoda jkoniec musiał nadejść.


Fest Mocny Szlag #4 @ Skatepark PTG 13.05.2017r



Większość z was zna mnie jako fana reggae i dancehall'u i prawidłowo bo muzyka rodem z jamajki zawładnęła moją duszą ładnych kilka lat temu i to zawładnęła nieodwołalnie. Jednak nie zawsze tak było, w młodszych latach królowało u mnie granie gitarowe ze szczególnym naciskiem na pun i hardcore. Zastanawiacie się jak można połączyć reggae z hardcore? Zapytajcie Bad Brains :) Odkąd zająłem się fotografią jakoś mniej w moich rozpiskach koncertowych zrobiło się miejsca na koncerty hcpunk, a może między tymi dwoma sprawami nie ma żadnego związku, fakt jest jednak taki, że rzadko trafiam na koncerty hardcore i punk, zdecydowanie za rzadko!!! Na szczęście od czasu do czasu trafiają na moją rozpiskę się takie imprezy jak Fest Mocny Szlag organizowany przez załogę Silesia Riot Crew. Szlag organizowany na terenie skateparku pod Pomnikiem Trudu Górniczego przypomina też, że skateboarding nie zawsze był domeną kultury hip-hop, a wręcz że kojarzenie tych dwóch kultur jest błędne. Wystarczy posłuchać jak idealnie z deską komponuje się muzyka punk i hardcore, chwila i człowiek rozumie, że to połączenie naturalne.
Deska, dobra muzyka, dobre jedzenie, świeże powietrze i masa pozytywnych ludzi, brzmi jak recepta na idealne sobotnie popołudnie, gdyby tylko cholewka było trochę cieplej ale podobno nie można mieć wszystkiego, a szkoda ;)
Żeby nie było jednak zbyt różowo i na tym evencie znalazłem dwa minusy, pierwszy to zimny burger (wiem, powtarzam się ale to zbrodnia podawać ciepłe jedzenie na zimno ;)) Skutecznie zniechęcił mnie on do kosztowania pozostałych kulinarnych specjałów. Szkoda bo bardzo lubię vegańskie jadło, a plan był spróbować wszystkiego, skończyło się na burgerze, zimnym...
Drugi minus niedopilnowanie i niezdyscyplinowanie kapel grających na początku. Ja rozumiem, że to impreza bez spinki ale efekt był taki, że ostatnie kapele grały w pośpiechu, zimnie i dla garstki ludzi bo wiele osób nie wytrzymało i udało się do domu.
Dobrze, że jest co poprawiać bo po osiągnięciu ideału nie ma sensu dalej do niego dążyć, a tak czekamy na kolejne Szlagi i kolejne imprezy spod znaku SRC.
Na koniec napiszę, że każdorazowo koncerty takie przypominają mi dlaczego lubię hardcore na żywo, w domu mało go słucham ale energia płynąca ze "sceny" każdorazowo sprawia, że moja mordka się cieszy i obiecuję sobie więcej takich koncertów, może tym razem się uda...

Splendid Sound's 13th Anniversary @ UFF Wrocław 25.03.2017


Splendid Sound w zasadzie wycofało się z organizowania imprez, jakoś ostatnio we Wrocławiu nie ma tłumów na bibach więc nie ma się co dziwić. Jedno pozostaje jednak niezmienne, urodziny Splendid odbyć się muszą!!! W tym roku brodacze świętowali szczęśliwe, 13-naste urodziny i jednocześnie była to pierwsze, na które zawitałem, wreszcie! W urodziny swoje, jak na prawdziwych solenizantów, Splendid świętowało. Matys zagrał seta beforowego do... pustej sali, a potem jeszcze zagrali ze Szczepanem skróconego seta, a zadanie zapewnienia odpowiedniego poziomu imprezy przekazali swoim gościom. Ale co to byli za goście, lokalny champion Tun Up Sound oraz Irie Sound z Austrii. Było wybornie, zarówno skład, formuła jak i klub okazały się strzałem w 10! Jeżeli do czegoś miałbym się przyczepić to do tego, że były to chyba pierwsze urodziny na których Splendid nie pojawili się w pełnym składzie ale niestety takie mamy czasy, rachunki same się nie płacą a dubplate'y same się nie nagrywają. 

Winter Reggae 2017 - Koncert Finałowy 11.03.2017r


Tegoroczny koncert finałowy Winterreggae był prawdziwą ucztą dla uszu i nawet nie drażniło to, że Tabu zagrało drugi rok z rzędu a trzeci w przeciągu 4 lat :) Oprócz wspomnianego już Tabu, które nie schodzi poniżej swojego poziomu i zagrało jak zwykle świetny koncert, na scenie pojawili się tacy artyści jak The Bartenders, Jacek Stęszewski ze Społem - Reggaesówka, Immanuel i Vavamuffin. Każdy z tych zespołów jest osobną historią. The Bartenders jest świetnym składem, prawdziwe rootsowe Ska, powrót do czasów The Skatalites, kto nie widział niech nadrobi. Jacek Stęszewski to powrót do tradycji, żeby podczas reggaeowego Winterreggae pojawiło się trochę punkowego czadu. Vavamuffin to niestety historia bardziej negatywna z uwagi na bardzo długie nagłaśnianie i to, że koncert zaczął się baaardzo późno. Zespół co prawda był bez próby ale mam wrażenie, że mimo to kazali czekać na siebie zbyt długo. Na szczęście koncert wynagrodził długi okres oczekiwania, który dodatkowo można było spożytkować na rozmowy. Ostatnim zespołem, choć chronologicznie występującym dokładnie w środku, był Immanuel. Oj to był piękny koncert, poczułem klimat koncertów z lat 80-tych, tego się nie da opisać, to trzeba poczuć i mam nadzieję, że uda mi się poczuć to raz jeszcze.


Jamajskie Przywitanie Wiosny W Zalevaj.C 24.03.2017


W przedostatni piątek marca w Zalevaj.K w Sosnowcu miało miejsce wyjątkowe wydarzenie, impreza w jamajskim stylu czyli muzyka na otwartym powietrzu oraz pyszne jedzenie. Nie było to zwykłe granie muzyki na otwartym powietrzu, a premiera nowej potrawy w menu Zalevaj.K, Dża Pito czyli Jamaican Jerk Chicken w placku pita. Potrawa ta przypadła mi do gustu bardzo i będę musiał się jeszcze tam kiedyś wybrać żeby popróbować innych potraw, a w menu znajduje się kilka bardzo intrygujących i interesujących pozycji. Oprócz pysznego jedzenia, wybornej muzyki, za którą odpowiadał Dr Love oraz piwka spotkać można było też sporo fantastycznych ludzi, wyśmienita sposobność to odbycia ciekawych dyskusji i interesującymi ludźmi, a niektórych z nich nie widziałem oj bardzo długo ;) Reasumując potrawy z Zalevaj.K dostają znak jakości kulafoto i mam nadzieję, że odbędzie się w tym miejscu jeszcze niejedna jamajska impreza. Jeżeli do czegoś miałbym się przyczepić to była t temperatura, niezbyt jamajska. Czekam więc na kolejne imprezy w cieplejszej porze, byle nie w lipcu ;)

Winter Reggae 2017 - Nasze Korzenie 05.03.2017r


W niedzielne późne popołudnie, a może już wczesny wieczór, w przepięknej sali Centrum Kultury Studenckiej Mrowisko odbyło się kolejna odsłona Winterreggae 2017. Sala teatralna Mrowiska to tradycyjnie już miejsce koncertów akustycznych, jest spokojniej, bardziej korzennie. W tym roku nie było całkowicie akustycznie ale na pewno było korzennie, a to za sprawą zaproszonego gościa, prawdziwej legendy bębniarstwa jaką niewątpliwie jest Słoma.
Ojciec chrzestny polskiego bębniarstwa przyjechał do Gliwic wraz z zespołem D'Roots Brothers znanym z występów z Tallibem oraz Damianem Syjonfamem. Naz idealnie pasująca, nie dość, że korzenie to jeszcze bracia tworzący sekcję rytmiczną to synowie Słomy.
Spotkanie rozpoczęło się od rozmowy ze Słomą na temat jego korzeni. Dowiedzieć mogliśmy się o jego artystycznych początkach, pomieszkiwaniu na dworcu centralnym w Warszawie, późniejszych przygodach muzycznych z gwiazdami polskiej estrady oraz z rastamanami z Misty in Roots czy o budowie bębnów i ekologicznych domów. Rozmowa ta odbyła się bez prądu spełniając element akustyczności tego wieczoru, Słoma jako miłośnik prostoty,  naturalności i kontaktu międzyludzkiego odrzucił mikrofon i przysuwając się bliżej do ludzi sprawił, że spotkanie miało prawdziwie rodzinny charakter.
Po rozmowie nadszedł czas koncertu, muzyki nie da się opisać, ją trzeba usłyszeć i to polecam wszystkim jak tylko będą mieli okazję. Koncert Słomy to fantastyczne, mistyczne doznanie, a w repertuarze oprócz własnych utworów znajdziemy sporo znanych przebojów światowej muzyki korzeni z polskimi tekstami, polecam!!!


Winter Reggae 2017 - Jamming Night 03.03.2017r



Winterreggae to coroczne święto muzyki jamajskiej na Śląsku, przynajmniej dla mnie jest to obowiązkowy punkt programu. Lato obfituje w duże festiwale ale pomiędzy Regałowiskiem w Bielawie a Reggaelandem w Płocku mamy w zasadzie tylko One Love i Winterreggae właśnie. Od kilku lat gliwicki festiwal rozciągnięty jest w czasie i oprócz koncertu finałowego składa się też z innych wydarzeń pokazujących różne oblicza muzyki i kultury czerpiącej z Jamajki i nie tylko. W tym roku całość zapoczątkowała impreza soundsystemowa o silnie dancehall-owym nacechowaniu. Znawcy tematu mogą śmiało przyznać, że ze składem zebranym w Spirali tego wieczoru mogą konkurować tylko sceny festiwalowe i to tylko dzięki zagranicznym gościom. Prawdziwym bólem głowy musiało skończyć się ułożenie line-upu tak aby nikt nie był pokrzywdzony i trzeba przyznać, że sztuka ta się nie udała ale i udać się nie mogła! Pomysł był taki aby każdy zagrał po dwa sety żeby nikt nie był pokrzywdzony w kolejności Yardee Crew, Tun Up, Jam Vibez, Splendid, Yardee Crew & Pozyton, Splendid Sound, Tun Up i na koniec ponownie Jam Vibez. Przyznam, że Tun Up i Jam Vibez mogą poczuć się pokrzywdzeni ale ktoś musiał. 
Po tym jak Tun Up i Jam Vibez rozgrzało ludzi w porze kiedy liczba ludzi w klubie osiągnęła swoje maksimum tego wieczoru za stery złapali Matys i Szczepan i zrobili konkretny rozpierdol. Serio, to był Splendid w formie, nie brali jeńców, money pull-upy pełną parą. Po nich na scenę wskoczyli Pozyton & Yardee ze swoim showcase, energia nie malała, a wręcz ciągle wzrastała, impreza osiągnęła swoje apogeum. Pozyton i Yardee wspieram od dawna, a chłopaki ciągle pracują nad swoim show i ciągle wprowadzają nowe elementy. Już w zeszłym roku byli objawieniem w Płocku dla tych, którzy przyszli na ich występ ale to co prezentują teraz to poziom dużo wyższy. Jeżeli w tym roku nie pojawią się na scenach największych festiwali to będzie to grube nieporozumienie, to jest coś świeżego na scenie dancehall w kraju, dajcie im szansę a sporo namieszają.
Gdyby po takiej dawce energii próbować podnieść poziom jeszcze wyżej Spirala mogłaby tego nie wytrzymać i w swoim drugim secie Splendid zaprezentowali spokojniejszą selekcję. Generalnie to dobra taktyka ale trafiła rykoszetem w Tun Up i Jam Vibez. Pora była już jaka byłą i część ludzi zdecydowała się pójść do domu. Wychodziło na to, Bucer oraz Awiom z Daddym Bozo zagrają before i after, jakkolwiek irracjonalnie to brzmi. Realia są jakie są ale jak pogodzić tyle gwiazd. Sam ubolewam nad tym, że nie mogłem zostać do końca i nie widziałem drugiego seta Jam Vibez. Ubolewam nad tym niesamowicie bo uwielbiam taki digitalowy raggamuffin jaki serwują, a Daddy Bozo jest dla mnie w trójce najlepszych nawijaczy w kraju. Jeżeli zawęzimy kategorię do nawijania w patois to Bozo wyprzedza innych o lata świetlne!!!


Dżentelmenels @ MSiW, Gliwice 14.01.2017r


Stało się, Dżentelmenels wydali swoją debiutancką płytę "Pierwszy Promil"!!! W karierze każdego zespołu to wielki dzień ale dla Dżentelmenels była to okazja jeszcze bardziej wyjątkowo ponieważ to nie pierwsze podejście do własnego wydawnictwa. Wcześniej nagrany materiał zaginął w niejasnych okolicznościach, może kiedyś wypłynie jako bootleg jak chłopaki będą już sławni i bogaci;) A całkiem poważnie może to dobrze, ekipa trafiła do nie byle jakiego studia i słychać to w nagraniach, oj jak słychać, brzmienie jest cudowne, zresztą sami sprawdźcie:



Skład, jeszcze jako Slahbrat & Dżentelmenels, powstał gdzieś pod koniec roku 2010. Moja pierwsza z nimi styczność miała miejsce mniej więcej rok później, w październiku podczas "Spotkań Alternatywnych" w Gliwickiej Starej Fabryce Drutu. Nie było to spotkanie, które jakoś szczególnie mnie zachwyciło, pamiętam ten koncert jako ścianę dźwięku z której niewiele udało się wyłowić. Skład był wtedy wyjątkowo "napuchnięty", chyba przekombinowany, zwyczajnie za dużo tego wszystkiego, tak to widzę z perspektywy czasu. Teraz Dżentelmenels to 6 osób, dwie gitary, bas, perkusja i dwa wokale ale dochodzili do 12 osób, a w tym nawet 5 wokali, skrzypce, sekcja dęta, no dużo i trudne do ogarnięcia.
To pierwsze wrażenie było raczej negatywne i straciłem zainteresowanie na jakiś czas ale potem poznałem Kosę i Mola od strony ich innego projektu, Pozyton i RehabiliDancehall. Niedługo później grali koncert z zespołem w ramach WOŚP w Chorzowie. Stwierdziłem, dam im jeszcze jedną szansę, w końcu minęło ponad 3 lata, warto sprawdzić czy zrobili progres. To była dobra decyzja, odchudzony skład, zdecydowanie lepiej ze sobą zgrany, no bardzo dobrze. Zaraz zacząłem wyglądać za kolejnymi okazjami na obejrzenie chłopaków na żywo i przez kolejne 2 lata miałem taką okazję kilkukrotnie... Dość już tej historii, czas na zdjęcia :)


Totenton & Typytypy @ MSiW, Gliwice 14.01.2017r


Każdy porządny koncert musi mieć solidny support. Nie inaczej było podczas koncertu z okazji premiery debiutanckiego albumu zespołu Dżentelmenels pt. "Pierwszy Promil". Co do samych supportów różne są podejścia, jedni uważają że to świetna okazja żeby wypromować młode zespoły, inni lubią zapraszać lokalne zespoły w celu przyciągnięcia ich znajomych i przyjaciół żeby w razie wtopy frekwencyjnej nie było całkiem pusto na sali. Jaki był klucz podczas zapraszania Totentona i Typytypy? Zarówno żaden z powyższych, a jednocześnie oba po trochu. Wszak Totenton nie jest młodym wilczkiem, a już postacią znaną na lokalnej scenie która z niejednego pieca chleb jadła. Z drugiej strony, z tego co się dowiedziałem, był to trzeci koncert w formule z żywym zespołem TypyTypy. Celem nie było też na pewno ściągnięcie lokalnych fanów bo przecież o tych Dżentelmenels mogą być spokojni, ich koncerty w Gliwicach zawsze ściągają sporą publikę. Decydującym aspektem była zapewne bliskość stylistyczna oraz zwyczajne kumpelstwo, a nawet spowinowacenie poprzez wspólnego perkusistę. I to był strzał w dziesiątkę bo tak dobrany support świetnie rozgrzał publikę, oderwał ją od baru i główna "gwiazda" wchodziła na gotowe. Co do samego występu Totenton & TypyTypy po raz kolejny potwierdziło się to co od dawna powtarzam, raperzy powinni zdecydowanie występować z żywym zespołem, a nie tylko z DJ'em. Taka formuła otwiera całkiem inną przestrzeń, pozwala na inne aranże koncertowe oraz na więcej eksperymentów i improwizacji. Przecież rap wyrasta z kultury i muzyki, które oparte są na improwizacji i jammowaniu więc czemu pozbawiać się takiej możliwości zamykając się w ramach dźwięków już nagranych? Ja zawsze popieram inicjatywy rapu z żywym bandem, szczególnie jak są to twory na takim poziomie jak Totenton & Typytypy!


Lost in Dust @ Pub Korba 06.01.2017


Po krótkiej przerwie na scenę wyszli Lost in Dust, Bytomski wciąż młody zespół grający hard rock. Młody zarówno wiekiem członków jak i stażem bo na swój początek datują na sierpień 2014. Moja pierwsza styczność z zespołem miała miejsce niecały rok po powstaniu w ramach półfinału katowickiego Emergenza Festival. O ile o samej Emergenzie mam niezbyt dobre zdanie to dzięki tym koncertom poznałem kilka fajnych kapel i nawiązałem kilka bardzo owocnych znajomości. Jedną z tych fajnych kapel byli właśnie zagubieni w kurzu, zespół wtedy dość surowy i grający w określonym stylu i niezbyt wychylający się poza ramy tego stylu. To oczywiście nie jest zarzut bo koncert mi się podobał i zauważyłem potencjał, podczas głosowania podniosłem swoją rękę. Po niecałych dwóch latach od poznania i ok roku od ostatniego mojego koncertu Lost in Dust muszę z radością przyznać, że widać progres. Progres zarówno jeśli chodzi o stronę techniczną, mniej jest tej surowości, jak i od strony repertuarowej. To drugie cieszy mnie jeszcze bardziej, widzę że chłopaki nie chcą zamknąć się w swojej szufladce i poszukują brzmień, które urozmaicą ich muzykę. Poszukiwania te może nie zataczają szerokich kręgów, nie są to wycieczki w dalekie rejony ale za to bardzo trafione jak choćby cover Niadary ;)
Na koniec muszę dodać, że zespół zgromadził już całkiem pokaźną rzeszę wiernych fanów, jest to kolejny koncert na, którym jestem i widzę te same twarze. Z rozmów z muzykami różnych zespołów wiem jak tacy fani są ważni, jak dają kopa do działania ale też wiem że nie pojawiają się oni bez powodów :)


Niadara @ Pub Korba 06.01.2017


Pierwszy koncert roku i znowu na rockowo, na zaproszenie Lost in Dust zawitałem do popularnego Pubu Korba. Już za samo to powinienem chłopakom podziękować bo nie wiedzieć czemu nigdy nie zawitałem do Korby, a już kilka razy miałem zamiar się tam pojawić, w końcu się udało. Ale nie jest to jedyne wydarzenie tamtego wieczoru za, które chłopakom muszę podziękować. Jak idę na jakiś koncert, na którym występuje więcej wykonawców niż tylko ten który mnie wyciągnął z domu, staram się być od początku. Wiele razy "zaowocowało" to wysłuchaniem zwyczajnie słabego zespołu ale też nie raz pozwoliło mi poznać zespół, który pozostał na mojej liście obserwowanych na długo, m.in. Lost in Dust właśnie. Tak też stanie się z zespołem Niadara, który otwierał hałasowanie w ten piątkowy, świąteczny wieczór. Dzień to był tak mroźny, że szyby w samochodzie zamarzały od środka a już po kilku minutach na dworze człowiek tracił czucie w palcach i to pomimo grubych rękawiczek. W klubie też nie było dużo cieplej i wiele osób pozostawiło kurtki na grzbietach, ja swoją zrzuciłem już po chwili. To trio rodem z Dąbrowy Górniczej, a w zasadzie duet bo perkusista mieszka w Strzemieszycach i występuje z zespołem "gościnnie", zaserwowało mi sentymentalną podróż do początków świadomego słuchania muzyki. Stało się za sprawą takich utworów jak "Song 2" czy "Smells like teen spirit", który jest jednym z tych utworów dzięki którym odkryłem i pokochałem muzykę rockową. Ale nie tylko te covery sprawiły, że koncert bardzo mi się podobał. Niadara trafia repertuarowo bardzo dobrze w to co najbardziej podoba mi się w muzyce rockowej, a przy okazji robią to na prawdę całkiem sprawnie. Mam ogromną nadzieję, że jeszcze będzie mi dane zobaczyć ich na scenie, czekam na to.