Niadara @ Pub Korba 06.01.2017


Pierwszy koncert roku i znowu na rockowo, na zaproszenie Lost in Dust zawitałem do popularnego Pubu Korba. Już za samo to powinienem chłopakom podziękować bo nie wiedzieć czemu nigdy nie zawitałem do Korby, a już kilka razy miałem zamiar się tam pojawić, w końcu się udało. Ale nie jest to jedyne wydarzenie tamtego wieczoru za, które chłopakom muszę podziękować. Jak idę na jakiś koncert, na którym występuje więcej wykonawców niż tylko ten który mnie wyciągnął z domu, staram się być od początku. Wiele razy "zaowocowało" to wysłuchaniem zwyczajnie słabego zespołu ale też nie raz pozwoliło mi poznać zespół, który pozostał na mojej liście obserwowanych na długo, m.in. Lost in Dust właśnie. Tak też stanie się z zespołem Niadara, który otwierał hałasowanie w ten piątkowy, świąteczny wieczór. Dzień to był tak mroźny, że szyby w samochodzie zamarzały od środka a już po kilku minutach na dworze człowiek tracił czucie w palcach i to pomimo grubych rękawiczek. W klubie też nie było dużo cieplej i wiele osób pozostawiło kurtki na grzbietach, ja swoją zrzuciłem już po chwili. To trio rodem z Dąbrowy Górniczej, a w zasadzie duet bo perkusista mieszka w Strzemieszycach i występuje z zespołem "gościnnie", zaserwowało mi sentymentalną podróż do początków świadomego słuchania muzyki. Stało się za sprawą takich utworów jak "Song 2" czy "Smells like teen spirit", który jest jednym z tych utworów dzięki którym odkryłem i pokochałem muzykę rockową. Ale nie tylko te covery sprawiły, że koncert bardzo mi się podobał. Niadara trafia repertuarowo bardzo dobrze w to co najbardziej podoba mi się w muzyce rockowej, a przy okazji robią to na prawdę całkiem sprawnie. Mam ogromną nadzieję, że jeszcze będzie mi dane zobaczyć ich na scenie, czekam na to.


























0 komentarze:

Publikowanie komentarza