Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gliwice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gliwice. Pokaż wszystkie posty

Winterreggae 2019 - 16.03.2019r


Gliwicki OFFowy Festiwal Filmowy 2018


Punk Generation 2018 - Koncert Akustyczny (Spirala 25.11.2018r)


Rub'n'Dub Fest 8 - dzień 2 06.10.2018r


Rub'n'Dub Fest 8 - dzień 1 05.10.2018r



Hałas Miasta vol. 6 30.06.2018r


Jamal WOŚP Gliwice 14.01.2018r



Hałas Miasta vol. 5 (Gliwice 01.07.2017r)


Hałas Miasta to kolejna z wielu akcji charytatywnych współorganizowana przez stowarzyszenie Cała Naprzód. To już piąta edycja tej imprezy ale ja byłem tam po raz pierwszy, dlaczego? sam chciałbym wiedzieć :) Tym dziwniejsze jest, że w latach ubiegłych grały tam zespoły, na których pojawiałem się regularnie no ale na Hałasie akurat nie, dobrze że w końcu nadrobiłem to niedociągnięcie. Imprezę otworzył TotentON & TypyTypy, stałem się fanem już w styczniu na premierze Dżentelmenels i ten koncert potwierdził, że nie byłem w błędzie, bardzo fajne granie ale nie podejmę się określenia jaki to gatunek. Po ich koncercie, a dokładnie po zagraniu "Pada Deszcz" (a właściwie "Deszcz") z repertuaru gliwickiego Jahoo rozpadało się i impreza miała przerwę. No tak nie wspomniałem, że wszystko działo się na ulicy obok Ministertswa Śledzia i Wódki w Gliwicach. Po ustaniu opadów na scenę wyszli współorganizatorzy całego zamieszania czyli Wiewiórka na Drzewie. Kolejne przeoczenie nadrobione tj. w końcu zobaczyłem Wiewiórkę... na żywo i powiem tylko, że chcę więcej. Na koniec zagrała główna gwiazda czyli Czeladzki Konopians, zespół bezbłędny z niesamowicie charyzmatycznym Cozerem na wokalu. Dlaczego ten zespół nie jest bardziej popularny i nie jeździ po całym kraju w regularne trasy jest dla mnie jedną z największych zagadek polskiej sceny reggae. Szkoda wielka, że przez opóźnienia wywołane deszczem musieli skrócić koncert, w końcu koncert na wolnym powietrzu a o 22 zaczyna się cisza nocna. Muzycznie impreza niesamowicie udana, nie było słabego koncertu, wszystko w punkt. Ale jak już wspomniałem była to akcja charytatywna, a celem była pomoc dla Aneczki Urban, uśmiechniętej dziewczynki która w życiu przeszła już nie jedno a jeszcze wiele pracy i rehabilitacji przed nią. Mam nadzieję, że wynik finansowy będzie choćby tak dobry jak dobry był poziom muzyczny :)


Winter Reggae 2017 - Jamming Night 03.03.2017r



Winterreggae to coroczne święto muzyki jamajskiej na Śląsku, przynajmniej dla mnie jest to obowiązkowy punkt programu. Lato obfituje w duże festiwale ale pomiędzy Regałowiskiem w Bielawie a Reggaelandem w Płocku mamy w zasadzie tylko One Love i Winterreggae właśnie. Od kilku lat gliwicki festiwal rozciągnięty jest w czasie i oprócz koncertu finałowego składa się też z innych wydarzeń pokazujących różne oblicza muzyki i kultury czerpiącej z Jamajki i nie tylko. W tym roku całość zapoczątkowała impreza soundsystemowa o silnie dancehall-owym nacechowaniu. Znawcy tematu mogą śmiało przyznać, że ze składem zebranym w Spirali tego wieczoru mogą konkurować tylko sceny festiwalowe i to tylko dzięki zagranicznym gościom. Prawdziwym bólem głowy musiało skończyć się ułożenie line-upu tak aby nikt nie był pokrzywdzony i trzeba przyznać, że sztuka ta się nie udała ale i udać się nie mogła! Pomysł był taki aby każdy zagrał po dwa sety żeby nikt nie był pokrzywdzony w kolejności Yardee Crew, Tun Up, Jam Vibez, Splendid, Yardee Crew & Pozyton, Splendid Sound, Tun Up i na koniec ponownie Jam Vibez. Przyznam, że Tun Up i Jam Vibez mogą poczuć się pokrzywdzeni ale ktoś musiał. 
Po tym jak Tun Up i Jam Vibez rozgrzało ludzi w porze kiedy liczba ludzi w klubie osiągnęła swoje maksimum tego wieczoru za stery złapali Matys i Szczepan i zrobili konkretny rozpierdol. Serio, to był Splendid w formie, nie brali jeńców, money pull-upy pełną parą. Po nich na scenę wskoczyli Pozyton & Yardee ze swoim showcase, energia nie malała, a wręcz ciągle wzrastała, impreza osiągnęła swoje apogeum. Pozyton i Yardee wspieram od dawna, a chłopaki ciągle pracują nad swoim show i ciągle wprowadzają nowe elementy. Już w zeszłym roku byli objawieniem w Płocku dla tych, którzy przyszli na ich występ ale to co prezentują teraz to poziom dużo wyższy. Jeżeli w tym roku nie pojawią się na scenach największych festiwali to będzie to grube nieporozumienie, to jest coś świeżego na scenie dancehall w kraju, dajcie im szansę a sporo namieszają.
Gdyby po takiej dawce energii próbować podnieść poziom jeszcze wyżej Spirala mogłaby tego nie wytrzymać i w swoim drugim secie Splendid zaprezentowali spokojniejszą selekcję. Generalnie to dobra taktyka ale trafiła rykoszetem w Tun Up i Jam Vibez. Pora była już jaka byłą i część ludzi zdecydowała się pójść do domu. Wychodziło na to, Bucer oraz Awiom z Daddym Bozo zagrają before i after, jakkolwiek irracjonalnie to brzmi. Realia są jakie są ale jak pogodzić tyle gwiazd. Sam ubolewam nad tym, że nie mogłem zostać do końca i nie widziałem drugiego seta Jam Vibez. Ubolewam nad tym niesamowicie bo uwielbiam taki digitalowy raggamuffin jaki serwują, a Daddy Bozo jest dla mnie w trójce najlepszych nawijaczy w kraju. Jeżeli zawęzimy kategorię do nawijania w patois to Bozo wyprzedza innych o lata świetlne!!!


Dżentelmenels @ MSiW, Gliwice 14.01.2017r


Stało się, Dżentelmenels wydali swoją debiutancką płytę "Pierwszy Promil"!!! W karierze każdego zespołu to wielki dzień ale dla Dżentelmenels była to okazja jeszcze bardziej wyjątkowo ponieważ to nie pierwsze podejście do własnego wydawnictwa. Wcześniej nagrany materiał zaginął w niejasnych okolicznościach, może kiedyś wypłynie jako bootleg jak chłopaki będą już sławni i bogaci;) A całkiem poważnie może to dobrze, ekipa trafiła do nie byle jakiego studia i słychać to w nagraniach, oj jak słychać, brzmienie jest cudowne, zresztą sami sprawdźcie:



Skład, jeszcze jako Slahbrat & Dżentelmenels, powstał gdzieś pod koniec roku 2010. Moja pierwsza z nimi styczność miała miejsce mniej więcej rok później, w październiku podczas "Spotkań Alternatywnych" w Gliwickiej Starej Fabryce Drutu. Nie było to spotkanie, które jakoś szczególnie mnie zachwyciło, pamiętam ten koncert jako ścianę dźwięku z której niewiele udało się wyłowić. Skład był wtedy wyjątkowo "napuchnięty", chyba przekombinowany, zwyczajnie za dużo tego wszystkiego, tak to widzę z perspektywy czasu. Teraz Dżentelmenels to 6 osób, dwie gitary, bas, perkusja i dwa wokale ale dochodzili do 12 osób, a w tym nawet 5 wokali, skrzypce, sekcja dęta, no dużo i trudne do ogarnięcia.
To pierwsze wrażenie było raczej negatywne i straciłem zainteresowanie na jakiś czas ale potem poznałem Kosę i Mola od strony ich innego projektu, Pozyton i RehabiliDancehall. Niedługo później grali koncert z zespołem w ramach WOŚP w Chorzowie. Stwierdziłem, dam im jeszcze jedną szansę, w końcu minęło ponad 3 lata, warto sprawdzić czy zrobili progres. To była dobra decyzja, odchudzony skład, zdecydowanie lepiej ze sobą zgrany, no bardzo dobrze. Zaraz zacząłem wyglądać za kolejnymi okazjami na obejrzenie chłopaków na żywo i przez kolejne 2 lata miałem taką okazję kilkukrotnie... Dość już tej historii, czas na zdjęcia :)


Totenton & Typytypy @ MSiW, Gliwice 14.01.2017r


Każdy porządny koncert musi mieć solidny support. Nie inaczej było podczas koncertu z okazji premiery debiutanckiego albumu zespołu Dżentelmenels pt. "Pierwszy Promil". Co do samych supportów różne są podejścia, jedni uważają że to świetna okazja żeby wypromować młode zespoły, inni lubią zapraszać lokalne zespoły w celu przyciągnięcia ich znajomych i przyjaciół żeby w razie wtopy frekwencyjnej nie było całkiem pusto na sali. Jaki był klucz podczas zapraszania Totentona i Typytypy? Zarówno żaden z powyższych, a jednocześnie oba po trochu. Wszak Totenton nie jest młodym wilczkiem, a już postacią znaną na lokalnej scenie która z niejednego pieca chleb jadła. Z drugiej strony, z tego co się dowiedziałem, był to trzeci koncert w formule z żywym zespołem TypyTypy. Celem nie było też na pewno ściągnięcie lokalnych fanów bo przecież o tych Dżentelmenels mogą być spokojni, ich koncerty w Gliwicach zawsze ściągają sporą publikę. Decydującym aspektem była zapewne bliskość stylistyczna oraz zwyczajne kumpelstwo, a nawet spowinowacenie poprzez wspólnego perkusistę. I to był strzał w dziesiątkę bo tak dobrany support świetnie rozgrzał publikę, oderwał ją od baru i główna "gwiazda" wchodziła na gotowe. Co do samego występu Totenton & TypyTypy po raz kolejny potwierdziło się to co od dawna powtarzam, raperzy powinni zdecydowanie występować z żywym zespołem, a nie tylko z DJ'em. Taka formuła otwiera całkiem inną przestrzeń, pozwala na inne aranże koncertowe oraz na więcej eksperymentów i improwizacji. Przecież rap wyrasta z kultury i muzyki, które oparte są na improwizacji i jammowaniu więc czemu pozbawiać się takiej możliwości zamykając się w ramach dźwięków już nagranych? Ja zawsze popieram inicjatywy rapu z żywym bandem, szczególnie jak są to twory na takim poziomie jak Totenton & Typytypy!


CYPIS SOLO Gospel Chwytak & DJ Wiktor w Spirali (17.11.2016r)



Minęło prawie 5 miesięcy od ostatniego posta tutaj ale to wcale nie oznacza, że się obijałem. Wręcz przeciwnie, to było bardzo pracowite lato a jego owoce regularnie pojawiały się na facebook'u. Czas jednak wrócić do regularnego publikowania i tutaj, a zacznę od ostatniej imprezy, na której byłem z aparatem. Agnieszka Karchut, znana mi z cyklu Rehabilidancehall odezwała się do mnie w minionym tygodniu z pytanie czy mam czas w czwartek. Okazało się, że organizuje koncert i potrzebowałaby fotografa, długo nie musiała mnie przekonywać i tak zawitałem w Spirali.
Jako pierwsi na scenie pojawili Chwytak & DJ Wiktor, gwiazdy youtube'a znani z prześmiewczych przeróbek znanych piosenek. Zagrali m.in. przedpremierowy utwór, którego wcześniej nie wykonywali i po nim Chwytak powiedział "zrozumiecie w pełni jak zobaczycie teledysk" i słowa te są idealnym podsumowaniem całego koncertu. Doceniam ten duet za swoją pracę i pomysłowość ale ich utwory dużo tracą jeżeli oddzielimy je od teledysku, wolę wersje youtubowe.
Po Chwytaku na scenę wkroczył Gospel, w zasadzie bez przerwy, wyszedł i rozpoczął koncert przed zaskoczoną publicznością, która dopiero po chwili zorientowała się, że to już trwa. Gospel to prawdziwy psychopata i pojebaniec w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Kolega kiedyś podsyłał mi kawałki Gospela ale nie ruszyły mnie ani trochę. Po koncercie stałem się fanem, wulkan energii, wielka improwizacja, show fenomenalny. Ten sam kolega po usłyszeniu relacji z koncertu zapytał czy jest szansa, że ponownie wybiorę się na koncert Gospela, nawet tak prywatnie, nie dla zdjęć. Odpowiedziałem, że zdecydowanie tak, poproszę więcej tego szaleństwa.
Na koniec na scenę wkroczył Cypis Solo, który okazał się tercetem. Publika była zachwycona i śpiewała teksty, jeżeli chodzi natomiast o mnie to "ruskie techno" to kompletnie nie moja bajka choć mimo, że po zrobieniu kilku zdjęć mogłem się ulotnić zostałem do samego końca więc chyba nie było tak źle ;)